MIENIE PRZESIEDLEŃCZE

20200321_140721~2

Koci trójpak z Ukrainy. To historia o trzech kociakach: Hance, Tośce i Maćku, zaadoptowanych podczas mojej pracy na Ukrainie i przywiezionych do Polski. Mina polskiego celnika przy przekraczaniu granicy polsko-ukraińskiej, bezcenna. Gdy padło pytanie: Pani mienie przesiedleńcze ? i moja odpowiedz: 9 kotów, i czy chce Pan zobaczyć ich paszporty. Celnik szybko podziękował i błyskawicznie nas odprawił, a sądząc po wyrazie twarzy, jednoznacznie stwierdził, że ma odczynienia z nie do końca normalną osobą. Bo kto jeździ z taką liczbą kotów i to nie w celach wystawienniczych. 

Tak naprawdę trójka kociego rodzeństwa z Fastowa. W przypadku grupy z Fastowa, domowa kotka, niestety niesterylizowana i wychodząca, powiła pięć maluchów. Właściciele szukali chętnych do zaopiekowania się kotami. Na początku, mój wybór padł na małą kotkę trikolorkę. W trakcie rozmowy okazało się, że jest jeszcze najmniejsza z miotu, czarno-biała koteczka, która jest mocno przywiązana do trikolorki. Miały być więc dwie kotki, które otrzymały imiona Hanka i Tośka. W międzyczasie, gdy czekałam na ich podrośnięcie, aby zbyt wcześnie nie zabierać ich od matki, okazało się, że jest jeszcze rudy chłopak, który koleguje się z tymi dwoma kotkami. Dodatkowo, ówcześni opiekunowi, zamierzali pozostałe koty z miotu wynieść na rynek i po prostu rozdać. Po ludzku zrobiło mi się żal rudzielca, więc zgodziłam się, że wezmę całą trójkę.

I tak pewnego październikowego dnia, cały koci trójpak dotarł do ówczesnego mojego miejsca pracy. W jednym plastikowym pojemniku-koszyku, zbite w kulkę siedziały małe, przerażone maluchy, z niedojedzonym przez rudasa, którego nazwałam Maćkiem, kotlecikiem. Po wyjściu z koszyka cała grupa usadowiła się na komodzie pod biurkiem i wtulone w siebie zasnęły na ręczniku. Po zakończeniu pracy, zostały przetransportowane do domu i umieszczone w osobnym pokoju, przygotowanym na ich przybycie.

Pośrodku pokoju umieszczony został wielki sizalowy drapak, mała, błękitna kocia kuweta oraz miski z wodą i karmą dla kociaków. Do swojej dyspozycji miały również kanapę z kocykami i transporter, w którym zostały dowiezione do domu. Pierwsze godziny po przybyciu spędziły zbite w jeden kłębek w transporterze. Dopiero miski z jedzeniem spowodowały, że kocie towarzystwo postanowiło na chwilę opuścić transporter. Bez problemu skierowały się również do kociej toalety, która wówczas wydawała się w porównaniu do ich wielkości strasznie wielka. Często bywało tak, że załatwiały się jednocześnie we dwójkę. Obecność kocich zabawek i drapaka dość szybko przełamała koci strach i napełnia dom nową energią małych, kocich łobuzów. A dotychczasowi koci rezydenci, z lękiem i zaciekawieniem, obserwowali przez szybę balkonową, cóż to za małe, puchate i kociopodobne stwory zawitały na ich terytorium. 

Pierwsze wyjście

Nie wiadomo kto był bardziej zdziwiony i przestraszony, maluchy czy koci rezydenci. Po otwarciu drzwi, po chwili zastanowienia pierwszy ruszył w kierunku łazienki Maciek. A dziewczyny, Hanka i Tośka siedziały na progu drzwi. Pierwsza maluchami zainteresowała się Barbara, która weszła do ich pokoju i zaczęła obwąchiwać różne przedmioty. Gdy maluchy opuściły łazienkę i wróciły do pokoju, natknęły się na Baśkę, która zasyczała i uciekła na korytarz, aby obserwować je z odległości. Tośka na widok Baśki zjeżyła mały koc grzbiet, a następnie cała trójka usadowiła się przy drzwiach w sowim pokoju. Następnie pojawił się pręgus Ryszard, który powoli, obserwując maluchy stanął na progu pokoju, aby po chwili wejść do środka, nie zważając na prychanie i zjeżone koce grzbiety. Utrzymując stosowny dystans, Ryszard skierował się do kocich misek, kuwety i domków, a maluchy usiadły w gromadzie przy tekturowym kartonie. I tak zaczęło się wspólne bytowanie starych i nowych mieszkańców kociej rodziny. 

Hanka

za małego, rozczochranego kociaka przeobraziła się w dostojną, stateczną i dość wyrośniętą kocią damę. Z całej trójki kociego rodzeństwa była kotką najspokojniejszą, która chętnie przesiadywała koło człowieka. Hania, jako jedyna z miotu była trikolorką i chodzącą kopią swojej kociej mamy. Podobnie, jak jej kocie rodzeństwo, czyli Tosia i Maciek, preferuje spanie na łóżku, jak najbliżej człowieka. Wieczorem, Hanka, gdy tylko łóżko zostaje pościelone i człowiek zbiera się do spania, wskakuje na kołdrę i układa się po lewej stronie boku śpiącego. I tak wtulona w bok człowieka, cicho pomrukując przesypia noc, chyba, że Maciejowi uda się ją zgonić z łóżka. Rzadko biega po mieszkaniu, natomiast, jako łowna kotka, chętnie poluje na muchy i inne owady lub obserwuje z balkonu okolice. Podobnie jak Maciek i Tosia uwielbia polować na wędkę z piórkami. W dzień lubi odpoczywać na drapko-leżance na balkonie lub na wysokim drapaku w kształcie trzech nałożonych na siebie budek. Jej słabością jest jedzenie i kocie smaczki. Przy śniadaniu Hanka zamienia się w kociego demona, który z uporem, pomimo wielokrotnego zganiania, powraca na blat szafek, aby podkraść karmę z misek innym kocim domownikom. W oczekiwaniu na miskę pomiaukuje i uporczywie plącze się pod nogami. Jedyną kotką, której woli zejść spod łapy jest Basia. Nie lubi być czesana i niezbyt chętnie daje się brać na ręce, co nie oznacza, że nie jest kocią pieszczochą. Woli leżeć obok człowieka na własnych zasadach i w porze wybranej przez siebie samą. 

Tośka 

Była jedynym czarno-białym i najmniejszym kociakiem w miocie, dlatego też kocia mama najbardziej się o nią troszczyła. Jako mała koteczka uwielbiała wspinać się na wysokie drapaki i niestety na firanki i zasłonki. Szaleje dotąd, gdy tylko rozpoczyna się zabawa z wędką z piórkiem. Wyrosła na drobną kocicę o dość zdecydowanym charakterze. Z jednej strony jest kocią panikarą, z drugiej strony chętnie penetruje nowe miejsca. Panicznie, choć nie zawsze jest ku temu powód, boi się Basi, na widok której warczy i ucieka. Podobnie reaguje na swojego brata Maćka i białasa Gucia oraz najmłodszą pręgusę Zosie. Jada najchętniej w towarzystwie kocich seniorów, czyli Ryszarda, Cypisa i Chestera. Chestera chyba uważa za swojego opiekuna i czuła się przy nim bezpieczna. Często sypiała w jego towarzystwie. Nie znosi zaczepek i polowań ze strony rudasa Maćka, który perfidnie przyczaja się na nią, gdy idzie do kociej toalety lub śpi na drapaku, traktując to jako świetną zabawę i nie można go tego oduczyć. Podobnie jak Hanka, nie znosi być czesana i wtedy usiłuje ugryźć człowieka. Jest jednak kocim przytulakiem i lub spać blisko opiekuna. 

Maciek 

Jedyny rudas w kocim stadzie. Niesamowicie ruchliwy i wiecznie czegoś poszukujący. Z małej, puchatej, rudej kulki, wyrósł na postawnego kocura, o jasnorudym futerku, żółtych oczach i pomarańczowym nosku, z miną wiecznie zdziwionego lecz sympatycznego chuligana. Maciek ma swoje stałe, codzienne rytuały. Po pierwsze, najchętniej sypia na kołdrze, na człowieku. Układa się wtedy na człowieczym brzuchu lub nogach, rozciągając się na całej długości, z łapami podwiniętymi pod pyszczek lub wyciągniętymi w kierunku człowieczej twarzy. I zaczyna lekko burczeć z zadowolenia. Z lekko przymrużonymi oczami, spogląda w stronę opiekuna i przygląda się, niby od niechcenia, czy ktoś z innych kotów, nie zbliża się zbyt blisko do niego. Jeżeli ma to miejsce, to podstępnie na początku wylizuje futro takiego delikwenta, aby następnie z zaskoczenia ugryźć go lub ją i przegonić z łóżka. Najczęściej jego ofiarą pada Hanka lub Tośka, które również lubią spać blisko człowieka. Gdy tylko nastaje ranek i przejaśnia się, Maciek rozpoczyna wędrówkę po łóżku, z łóżka na okno i z powrotem lub na balkon. Jest to sygnał, że czas wstać i nakarmić głodnego kota. A brzuch Maćka jest przepastny i czasami odnoszę wrażenie, iż zamiast kota, mam w domu kociego pytona. Przy nakładaniu karmy, Maciej nerwowo wpatruje się w miski i stara się podkraść jedzenie od innych kotów. Ale przede wszystkim uwielbia kocie przysmaki w postaci witamin lub pastylek, na widok których ślini się i mruczy. 

Przed śniadaniem Maciek wykonuje swój rutynowy jogging, czyli bieg z łóżka w sypialni na kanapę w bawialni i z powrotem. By nagle zatrzymać się z wyrazem zdziwienia malującym się na pyszczku, jakby chciał zapytać, ale co ja właściwie porabiam. 

Niestety ma również niezbyt fajne upodobania, czyli polowanie na swoją siostrę Tośkę. Tośka jako kocia histeryczka, wpada w popłoch i wydając odgłosy warczenia i syczenia, rzuca się do ucieczki, co tylko jeszcze bardziej zachęca Maćka do gonitwy za nią. Najczęściej przyczaja się na nią, gdy Tośka udaje się do kuwety, chowając się za drzwiami lub drapakiem. 

Maciek uwielbia się bawić i wtedy zachowuje się jak łowca i mały kociak jednocześnie. Najchętniej poluje na wędkę z piórkiem. I wtedy to wielkie kocisko fruwa po pokoju. 

A najlepsza kumpelą Maćka jest najmłodsza kocica Zosia. Maciek pomimo upływu lat jest kocim pieszczochem, który uwielbia być głaskany i pozostaje wyrośniętym, kocim dzieciuchem. 

I tak upłynęło już 5 lat od pojawienia się kocich maluchów.

Hania
Tosia
Maciek
Hanka
Maciek
Tosia
Tosia i Pusza
Hanka i Cypis
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest